2004-04-28
22 kwietnia 2004 roku w hotelu
Radisson w Warszawie odbyła się prezentacja aparatu
Canon EOS 1D Mark II. Aparat dla reporterów o ośmiomegapikselowej matrycy i szybkości 8,5 klatki na sekundę powstał niejako w odpowiedzi na Nikona D2H. Trzeba przyznać, że to bardzo dobra odpowiedź.
Na pierwszy rzut oka aparat nie różni się od Canona 1D, który był podstawą tego faceliftingu. Zmianie uległo jednak wszystko z wyjątkiem obudowy bazującej na analogowym Canonie 1V. Podczas projektowania firma uwzględniła wiele z zastrzeżeń użytkowników Canona 1D i Canona 1Ds.
W nowym modelu dodano możliwość komunikacji bezprzewodowej Wi-Fi (choć modułu komunikacyjnego jeszcze nie ma w sprzedaży) i dodano możliwość powiększania obrazu wyświetlanego na tylnym LCD.
Zmodyfikowano tryb współpracy z lampami błyskowymi. Nowy eTTL2 korzysta z informacji o odległości przekazywanej z obiektywu (po 20 latach od wprowadzenia technologii przekazywania informacji o odległości), wykonuje szereg pomiarów uwzględniając również oświetlenie zastane i przeprowadza skomplikowane obliczenia w celu wytypowania obiektu, który ma zostać oświetlony optymalnie. Canon zrezygnował też w technologii eTTL2 z wiązania punktu pomiaru światła z punktem ustawienia ostrości.
Przy rejestracji dynamicznych sportowych wydarzeń można skorzystać z trybu powiększenia centralnego punktu AF. Zabieg ten ma pozwalać na prostsze śledzenie i ostre kadrowanie ruchomych obiektów.
Aparat potrafi zapisywać informację w przestrzeniach barwnych sRGB i Adobe RGB. Korekcja punktu bieli działająca jak filtr ochładzający, podgrzewający światło oraz korekcja koloru w oparciu o pięć trybów ColorMatrix zaspokajają z zapasem potrzeby fotografa.
Pliki można zapisywać na kartach MMC i CF w formatach RAW2, JPG, RAW2+JPG. Format RAW2 wprowadza udoskonalenia w kompresji i edycji w cyfrowej ciemni.
Nowa matryca pozwala na sczytywanie danych ośmioma wątkami (w Canonie 1D – dwa wątki).
Dzięki zwiększeniu szybkości działania matrycy aparat uzyskuje zdolność do wykonania 20 zdjęć w trybie RAW w jednej serii z prędkością 8,5 klatki na sekundę (40 zdjęć w formacie JPG).
Nowa matryca zużywa o wiele mniej prądu, dzięki czemu wydajność aparatu dwukrotnie wzrosła w stosunku do Canona 1D. Na jednych bateriach 1D MkII jest w stanie wykonać 1200 klatek w temperaturze 20 stopni Celsjusza i 800 klatek w temperaturze 0 stopni Celsjusza.
Żywotność migawki podniesiono o 30% wobec poprzedników do 200 000 kliknięć.
Zrezygnowano z trybu ustawiania głębi ostrości DEP. Pracownik Canona twierdził, że to na życzenie użytkowników (!?).
Aparat nie potrafi integrować się z urządzeniami GPS, co w niektórych zadaniach niestety preferuje użycie Nikona D2H.
Wymieniony wcześniej moduł transmisji Wi-Fi jeszcze nie był gotowy do prezentacji, tak więc zanim doczekamy się handlowej wersji, pozostaje zgrzytać zębami i używać wersji Nikona.
Nowe profesjonalne oprogramowanie działa sześć razy szybciej od tego, które dostępne jest z aparatami starszej generacji. Dostępny jest też ultraszybki pakiet Genzo, który ma według producenta działać w czasie rzeczywistym z plikami RAW.
Z pierwszych zdjęć testowych można wysnuć wnioski, że aparat ma matrycę lepszą od Canona 10D, czulszą i bardziej plastyczną. ISO 1600 z tego aparatu jest bardzo dobre.
Na koniec informacja o cenie - 4500 euro. Mało to nie jest, ale kto bogatemu zabroni?