"Strony internetowe polskich szkół wyższych są wykonane po amatorsku. Ich podstawowa wada to źle wyeksponowana tożsamość uczelni. Osoby odwiedzające stronę nie wiedzą, co wyróżnia tę szkołę spośród innych podobnych placówek. Strony instytutów nie mają też odnośników do głównych stron uczelni, brakuje miejsca na pozostawienie opinii lub zadanie pytania" - uważa prof. Włodzimierz Gogołek z Uniwersytetu Warszawskiego. Wykład prof. Gogołka zainaugurował konferencję "Informatyczne wspomaganie zarządzania uczelnią", zorganizowaną 28 września w Warszawie przez Centrum Promocji Informatyki.
WYŻSZA AMATORSZCZYZNA
Zdaniem profesora, z informatyzacją szkół wyższych nie jest dobrze. Popularny system USOS (Uniwersytecki System Obsługi Studiów) funkcjonuje zaledwie w 10 uczelniach. "Główny problem to koszty wprowadzenia systemu. Barierą jest również zachowawcze podejście władz uczelni i nieufność wobec +wirtualnej rzeczywistości+" – uważa Gogołek.
Według Gogołka, promowanie uczelni w Internecie powinno być nieodłącznym elementem procesu budowania jej wizerunku. Swoją tezę naukowiec uzasadnia poprzez statystyki. Odsetek Polaków, którzy mają stały dostęp do Internetu systematycznie rośnie. Według szacunków z sierpnia tego roku już 10-12,5 miliona osób korzysta z sieci, z czego blisko połowa to osoby, które nie przekroczyły 25. roku życia.
"Najaktywniejszymi użytkownikami internetu są zatem przyszli studenci" – podsumowuje Gogołek.
PRZEDSIĘBIORSTWO UNIWERSYTET
Gogołek zwraca uwagę na rosnącą konkurencję, również zagraniczną, na rynku edukacyjnym. Jego zdaniem, właściwe kreowanie wizerunku uczelni jest równie ważne, jak budowanie marki firmy.
"Musimy zrozumieć, że wiedza i umiejętności stały się towarem, które przedsiębiorstwo zwane uczelnią sprzedaje swoim klientom – studentom. Edukacja jest produktem uczelni" - podkreśla profesor.
Wyjaśnia, że Public Relations uczelni, rozumiane jako promocja reputacji, jest nieodzowne. Na reputację wpływa między innymi sposób, w jaki firma informuje o sobie. Zdaniem profesora, należy wiedzieć kiedy, kogo i o czym informować, a co za tym idzie, trzeba rozumieć rolę internetu w tym procesie.
"Mała aktywność informacyjna online może szybko obrócić się przeciwko uczelni" – ostrzega Gogołek.
NIEDOCENIENI SENIORZY I ICH WNUKI
Gogołek zarzuca uczelniom swoistą ignorancję i niedocenianie znaczenia serwisów "social networkingowych", które zdobywa coraz większą popularność wśród młodzieży.
Jego zdaniem, warto też brać pod uwagę modę na edukację wśród seniorów; osoby w "trzecim wieku" również poszukują informacji w sieci.
Profesor zwraca jednocześnie uwagę na specyficzny charakter przekazu kierowanego do osób po pięćdziesiątce. Jak tłumaczy, obraz musi być dostosowany do ograniczeń wzrokowych: duże litery, zwiększony kontrast, niewielka liczba animacji i tekstów, które płyną po ekranie, narzucając tempo odczytu.
ŚCIĄGAWKA DLA E-UCZELNI
Zdaniem eksperta, dla uczelni w dobie internetu nie mogą mieć znaczenia bariery geograficzne. Obowiązkową składową e-wizerunku powinno być zdalne nauczanie. Uczelniany system musi umożliwiać sprawne kontakty nie tylko wewnątrz uczelni, ale także z osobami spoza niej.
Strukturę i ofertę szkoły należy tworzyć tak, aby elastycznie odpowiadała na potrzeby rynku.
"Jeżeli na waszych stronach nie ma liczników odwiedzin, załóżcie je natychmiast" – apeluje Gogołek do osób odpowiedzialnych za informatyzację uczelni.
Jak tłumaczy, pozwoli to sprawdzić skąd ludzie wchodzą na wybrane strony i jak często są one odwiedzane. "Może się okazać, że strony, do których administratorzy nie przywiązują wagi, są chętnie i masowo odwiedzane, podczas gdy innych nie ogląda nikt, ponieważ są jedynie realizacją osobistych ambicji twórców" – zwraca uwagę profesor.
POTRZEBNY ZINTEGROWANY SYSTEM
Podczas czwartkowej konferencji omawiano m.in. znaczenie zintegrowanego systemu finansowo-księgowego dla efektywnego zarządzania uczelnią. Eksperci zwracali uwagę na ograniczenia finansowe, które uniemożliwiają władzom polskich szkół wyższych podejmowanie strategicznych decyzji w zakresie informatyzacji.
"Uczelnie często wyznaczają tylko pewne +obszary informatyzacji+, jak dziekanat, kadry i płace, biblioteka. Systemy finansowo-księgowe, które powinny zamykać proces informatyzacji, bywają wprowadzane w pierwszej kolejności" – mówił Marek Grzesiak, przedstawiciel jednej z czołowych firm oferujących uczelniom systemy wspomagające zarządzanie.
W konsekwencji, jak wyjaśnił, uczelnie muszą ponosić dodatkowe koszty wynikające z konieczności dostosowywania do siebie poszczególnych elementów systemu, pochodzących nieraz od różnych dostawców.
PAP – Nauka w Polsce, Karolina Olszewska, reo