W przypadku sieci Bluetooth, szczególnie jeśli używamy nadajnika klasy 1, oferującego zasięg do 100 m, emisja promieniowania jest równie wysoka jak w Wi-Fi. Jeśli używasz zestawu słuchawkowego ze złączem Bluetooth, powinien to być model z nadajnikiem klasy 3 (zasięg do 10 m), w którym moduł bezprzewodowy jest dezaktywowany podczas bezczynności. Nie noś zestawu słuchawkowego przez cały czas w uchu, zakładaj go tylko wtedy, gdy rozmawiasz przez telefon.
Ryzyko: biuro
Mniej promieniowania dzięki właściwym monitorom
Promieniowania nie żałują nam również wszystkie inne urządzenia elektryczne
– a już szczególnie nasze ulubione komputery. Najlepszym przykładem będą tu monitory, i to pomimo że od 1992 roku przyznawany jest certyfikat TCO, który dba, aby emitowały one jak najmniej promieniowania. Warto pamiętać, że wartości określone w normach dotyczą strefy przed monitorem – tymczasem w wielu przypadkach ludzie znajdują się również z drugiej strony. Niektóre modele emitują również promieniowanie rentgenowskie. Najprostszym rozwiązaniem będzie oczywiście taka organizacja miejsca pracy, aby unikać kontaktu wzrokowego z tylną stroną monitora. Najlepiej byłoby jednak zaopatrzyć się w monitory TFT.
Nieszkodliwe są klawiatury i myszki bezprzewodowe. Emitują one promieniowanie tylko wówczas, gdy są używane. Jeżeli jednak chcielibyśmy uniknąć nawet tych niewielkich dawek, możemy dokonać wymiany na urządzenia z kablem, jeśli nie jest to zbyt kłopotliwe. Alternatywą są też klawiatury bezprzewodowe komunikujące się ze stacją bazową przez podczerwień. Światło podczerwone wprawdzie również jest zaliczane do promieniowania o wysokiej częstotliwości, ale uważa się je za nieszkodliwe. Niestety, urządzenia na podczerwień też mają wady: klawiatura musi znajdować się bezpośrednio w polu widzenia odbiornika, a dzieląca je odległość najczęściej nie może przekraczać jednego metra.
Kontrowersyjnym tematem są żarówki energooszczędne. Większość lamp fluorescencyjnych emituje promieniowanie o wysokiej częstotliwości, które w przypadku bezpośredniej odległości (30 cm) przekracza nieraz wartości graniczne norm TCO. Praktyczne rozwiązanie: żarówki energooszczędne w lampach sufitowych są w porządku. W przypadku lampek nocnych czy wiszących bezpośrednio nad kuchennym stołem lepiej z nich zrezygnować i zastosować zwykłe żarówki.
Ryzyko: sieć elektryczna
Kable i zasilacze sieciowe emitują promieniowanie
Dużym problemem może okazać się promieniowanie o niskiej częstotliwości, czyli poniżej 100 kHz. Zwykle jest ono produktem ubocznym przepływu prądu. Ale również poziom tego promieniowania możemy obniżyć. Należy zwrócić uwagę, aby wszystkie urządzenia elektryczne były podłączone do listwy zasilającej z przełącznikiem. Nawet jeśli energia elektryczna nie jest zużywana, wokół kabla tworzy się pole elektromagnetyczne.
Ważne, aby listwa zasilająca rozdzielała dwie żyły (fazę i przewód zerowy). Jeśli rozdzielona jest tylko jedna żyła, która przejmuje funkcję przewodu zerowego, cała sieć kablowa stale znajduje się pod napięciem, a wokół przewodu tworzy się pole elektromagnetyczne. Możesz to łatwo sprawdzić za pomocą kontrolera fazowego (zaizolowany na uchwycie śrubokręt z lampką): włóż go po wyłączeniu listwy do otworów gniazdka. Jeśli lampka zapali się przy jednym biegunie, przewód zerowy jest oddzielony, a faza zamknięta. W tej sytuacji może pomóc przekręcenie wtyczki listwy o 180 stopni w gniazdku ściennym – wtedy żyły zamienią się rolami.
Istnieją lepsze rozwiązania niż wyłączanie za każdym razem przełącznika listwy zasilającej. Na przykład kosztująca około 150 zł listwa zasilająca PowerSaver automatycznie odłącza podłączony do niej telewizor lub wieżę stereo od sieci elektrycznej, kiedy tylko wyłączysz odbiornik za pomocą pilota. Problem pojawia się wtedy, gdy dane urządzenie musi być cały czas podłączone do sieci elektrycznej, np. z powodu zegara. Aby uniknąć nadmiernego napromieniowania, nie stawiaj obok łóżka budzika radiowego z wewnętrznym zasilaczem sieciowym lub też samego zasilacza sieciowego. Zaopatrz się w model zasilany bateriami lub umieść zasilacz sieciowy tak daleko, jak to możliwe. Dzięki tym trikom (prawie całkiem) uwolnisz swój dom od smogu elektromagnetycznego.
Sam zmierz poziom promieniowania
Chcesz się dowiedzieć, jak silne promieniowanie występuje w twoim gospodarstwie domowym? Przyda ci się prosty dozymetr. Do solidnych pomiarów potrzebny jest specjalista, ale jeśli chcesz zmierzyć ogólne wartości, użyj dostępnego powszechnie w sklepach dozymetru (miernika promieniowania). Służy do tego np. HF35C firmy Gigahertz Solutions, kosztujący około 900 zł. HF35C wykrywa promieniowanie o wysokiej frekwencji od 800 MHz do 2,5 GHz,
czyli może wykryć promieniowanie sieci bezprzewodowej, DECT i telefonów komórkowych. Intensywność emisji przedstawiana jest akustycznie (w postaci sygnału) oraz jako wartość mierzona. Nie jest ona jednak dokładna, gdyż dozymetr nie służy do wykonywania precyzyjnych, naukowych pomiarów. Ale wystarczy on, by wykryć, gdzie znajdują się szczególnie silne źródła promieniowania. Dzięki temu będziesz wiedział, w którym miejscu postawić np. łóżeczko dziecięce. Jeśli chcesz zmierzyć promieniowanie o niskiej częstotliwości z przewodów elektrycznych i zasilaczy sieciowych, sięgnij po Gigahertz Solutions Analyser ME3830B (ok. 180 zł). Analizuje on zakres częstotliwości od 5 Hz do 100 kHz, a więc możesz zmierzyć promieniowanie lamp energooszczędnych lub przełączeniowych zasilaczy. Niestety, żadne z tych urządzeń nie jest w stanie zmierzyć fal z przedziału od 100 kHz do 800 MHz, a właśnie w tym zakresie mieszczą się częstotliwości wielu klawiatur bezprzewodowych i babyphone’ów.