Bezsilni giganci
Wielkie koncerny tracą przez obrotnych Chińczyków miliardy dolarów. Choć te potężne firmy dysponują olbrzymią gotówką i rozległymi wpływami, to i tak są bez szans w starciu z producentami podróbek. Gdy nawet uda się nakłonić komunistyczne władze do zamknięcia jednej fabryki, na jej miejsce natychmiast pojawia się kolejna.
Producenci starają się zminimalizować straty, planując premiery swoich produktów jednocześnie na całym świecie. Dotąd bowiem nie udało się wypracować żadnej innej skutecznej metody walki z tą plagą. Do zastosowania tej samej strategii przed laty zostały zmuszone studia filmowe. Wcześniej premiery hollywoodzkich hitów pojawiały się nad Wisłą nawet z kilkumiesięcznym opóźnieniem w stosunku do Stanów Zjednoczonych czy krajów zachodniej Europy. Efekt był taki, że niecierpliwi kinomani kupowali nielegalne kopie filmów albo ściągali je z Internetu. Wprawdzie piraci wciąż mają się świetnie, jednak udało się w ten sposób choć częściowo ograniczyć powodowane przez nich straty.
Od T-shirtów do samolotów
W latach 80. XX wieku Chiny słynęły z masowej produkcji T-shirtów, które nadawały się właściwie tylko do tego, by wycierać nimi kurz. Później poprawiono jakość, ale przez długi czas podrabiano głównie ciuchy i buty. Dzisiaj, według firmy konsultingowej A.T. Kearney, Chińczycy z powodzeniem kopiują nawet viagrę, procesory czy skomplikowane urządzenia służące do pomiarów geologicznych lub wykorzystywane w przemyśle.
Ale na tym nie koniec. Błyskawiczny rozwój gospodarki Państwa Środka powoduje, że równie szybko rośnie zapotrzebowanie na samochody. O ile Polska i inne kraje doganiające zamożny Zachód na masową skalę ściągały tanie auta z zagranicy, to Chińczycy znaleźli inne rozwiązanie: popyt w dużej mierze zaspokajają własnymi siłami. Zamiast importować, kopiują zachodnie wzorce i sprzedają auta pod własną marką za ułamek ceny oryginałów.
Niektórzy producenci imitacji stali się na tyle bezczelni, że… pokazują swoje samochody na targach motoryzacyjnych, zaledwie kilka kroków od stoisk firm, których projekty kopiują. Głośnym echem odbił się konflikt pomiędzy koncernami BMW i Mercedes-Benz a chińskim producentem samochodów, firmą Shuanghuan. Chińczycy masowo tworzyli klony niemieckich aut na swój rynek, ale to im nie wystarczyło… Postanowili je eksportować także do Niemiec. Jednak tego nasi zachodni sąsiedzi nie zdołali już przełknąć. Koncerny wniosły sprawę do sądu w Monachium, a ten w czerwcu wydał zakaz sprzedaży na terenie Niemiec chińskich aut, takich jak model Shuanghuan CEO do złudzenia przypominający BMW X5.
Co ciekawe, na celowniku wyspecjalizowanych grup fałszerzy są także produkty rosyjskie, a dokładniej… samoloty myśliwskie. Stworzony przez Chińczyków myśliwiec nie jest jednak stuprocentową kopią, gdyż – według nowego producenta – ma on poprawioną awionikę. Podobno oryginalna rosyjska była niedopracowana.
Skopiować… koncern
W błędzie jest ten, kto myśli, że wierne skopiowanie całego samochodu czy samolotu to szczyt możliwości chińskich producentów. Dwa lata temu szefowie koncernu NEC – produkującego między innymi monitory – przeżyli jeszcze większy szok niż ich koledzy z Samsunga. Długie śledztwo wykazało, że w Chinach kopiowano niemal wszystkie ich produkty. Oklejano je oryginalnym logo, a wszystkie urządzenia miały swoje numery seryjne… a nawet adresy oddziałów firmy NEC.
Koncern przeprowadził śledztwo, gdy zaczęło pojawiać się coraz więcej skarg i reklamacji jego produktów… które wcale nie pochodziły z jego fabryk. Okazało się, że w Chinach powstała… kopia całej struktury firmy NEC. Dysponowała ona tak samo zorganizowaną siecią dystrybucyjną i współpracowała z ponad 50 fabrykami. Jej pracownicy nosili nawet wizytówki firmy NEC!
Koncern zwrócił się do władz o interwencję. W efekcie skonfiskowano ponad 50 tys. produktów. W rzeczywistości podróbki produkowane są nadal, z tą różnicą, że brak na nich logo NEC.